11-12 dzień - 6-7.07.2017

6.07.2017

Rano spakowaliśmy manatki, zjedliśmy śniadanie i zamierzalismy wyruszyć w dalszą drogę trasą R-10. 
Razem z nami miejsce noclegu opuszczał inny sakwiarz. Wiadomo, zgadnąć trzeba. 
I co??? Okazuje się, że jest to niemiecki turysta zwiedzający na rowerze polskie wybrzeże. Zapytał nas po angielsku, dokąd jedziemy, odpowiedź była prosta - "go to Hel". Po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Wyszła niezła gra słów ale facet wiedział że chodzi o Półwysep Helski, bo sam też tam podążał tylko krótszą lecz trudniejszą trasą. Turysta ten powiedział "high way to hell"" i że bardzo lubi AC DC, Metalica i Rammstein. W ciągu 20 minut sporo się dowiedzieliśmy, że uczył w szkole klasy 5-10, uczył niemieckiego, geografii i gimnastyki. Przyznał, że Polska bardzo mu się podoba, że ludzie są mili, choć spotyka się z uprzedzeniami, bo Niemiec, bo II Wojna światowa, a przecież on nic nie może za historię. Miło się gawędziło ale trasa daleka więc trzeba ruszać. 
Początek trasy nawet dobrze oznakowany. Jedziemy leśnym duktem.



Niestety cała trasa nie była taka super. W różnych miejscach różne podłoże po prostu skrajności. Czasem kałuża i błoto, czasem suchy piach. Przez jedne i drugie przeszkody strach jechać, raczej trzeba rower przeprowadzać. Kałuża niewiadomo jak głęboka a w piachu koła grzęzną i łatwo o wywrotkę. 



Kierując się czerwonym szlakiem omijamy Jezioro Sarbsko, jadąc kolejno przez Nowęcin, Sarbsk i Ulinię. Po przejechaniu ok 15 km dojeżdżamy do Osetnik gdzie odwiedzamy latarnię morską Stilo. 
Latarnia ta ma 33,4 m wysokości a zasięg światła to 42 km.
Latarnię zbudowano na początku XX wieku wykorzystując nowoczesną technikę budowy, stalowe elementy połączone ze sobą śrubami, co można zobaczyć zwiedzając latarnię.
Latarnię widać już z dala, z plaży. Jest pomalowania w trzy pasy, czarny na dole, biały po środku i czerwony na górze.


Na szczycie latarni znajdują się dwie galerie widokowe i warto pokonać strome schody aby podziwiać wspaniałe widoki.


Piotrek pobiegł do góry, podziwiać uroki okolicy, ja natomiast odpuściłam, bo kolana trochę nadwyrężone a i mięsnie w nogach odczuwalne od jazdy na rowerze. Wejść bym weszła ale schodzenie ze schodów sprawia trudność. Ale gdy Piotrek wrócił powiedział, że widok piękny. Pan latarnik też zachęcał do wejścia ponieważ dziś jest wyjątkowo dobra widoczność. No cóż? Ja nie dam rady?
Weszłam, oczywiście po doświadczeniach z wieży widokowej w Świnoujściu starałam się nie patrzeć bezpośrednio na dół a jedynie podziwiałam widoki. Oj warto było, warto.



Po nasyceniu oczu widokami, pomyśleliśmy o zjedzeniu czegoś aby nabrać sił na dalszą drogę. Poprosiliśmy o wrzątek i zrobiliśmy sobie barszczyk czerwony, wcześniej zakupiłam  paszteciki i drugie śniadanie gotowe.



              

Dalsza droga prowadzi nas do Lubiatowa i Szklanej Huty. Tutaj trochę kluczymy, bo szlak turystyczny jest słabo oznakowany. Zatrzymujemy się na krótki postój i cieszymy oczy widokiem leśnej polany.



Zapach lasu, to coś niesamowitego, czuć jagody i jeżyny rozgrzane słońcem.
Potem lasem dojeżdżamy do Choczewa i jak się okazuje, nawet jadąc rowerem można znajdować grzyby i to nie byle jakie tylko borowiki.

.              

W lesie, co może zaskoczyć, można skorzystać z czystej !!! toalety, ba można nawet umyć ręce, używając pachnącego mydła! Niekoniecznie trzeba latać po krzakach



Dalej jedziemy do Białogóry. Jest to bardzo sympatyczna niewielka miejscowość w której zatrzymujemy się na obiad.
W tym miejscu należy podkreślić, że z Białogóry aż do Władysławowa trasa R-10 jest doskonale oznakowana. Co kilkadziesiąt metrów tabliczka informująca o szlaku, a tam gdzie pojawia się rozwidlenie dróg natychmiast widać informację gdzie należy skręcić. Po przejechaniu wybrzeża od Świnoujścia jak do tej pory, to ten odcinek trasy jest najlepiej oznakowany. A i droga fajna, bo utwardzona. W drodze do miejscowosci Dębki znowu piękne widoki. Przy drodze w łanach zboża kwitnące maki.



Nastepnie przejeżdżamy przez Dębki, które ciągną się i ciągną...
Kiedy dojeżdżamy do Karwieńskich Błot Drugich i Pierwszych wiemy już, że koniec trasy na dziś już tuż tuż.
Tu jawią się urocze widoki a to bocian w polu szukający żab, a to inny bociek karmiący młode w gnieździe.




                    

My już lekko zmęczeni ale jestesmy prawie na finiszu. Nakładamy trochę drogi i jedziemy ciut okrężną trasą przez Swarzewo. Jednak warto było nadłożyć trochę drogi ale jechać 18 kilometrową, nową ścieżką rowerową.

.

Dojeżdżamy do Władysławowa i witają nas świnki. Piotrek stwierdził, ze chce z nimi zdjęcie.
Mówisz - masz.


Szybko sprawdzamy przez internet temperaturę przewidywaną na dzisiejszą noc. Niestety nie zapowiada się zbyt optymistycznie zaledwie 11 stopni. Początek Władysławowa dom położony około kilometr od centrum, pytamy sympatycznej starszej pani o wolny pokój. Jest, duży, ładny, ciepły pokój za 30 zł od osoby. Nawet minuty się nie zastanawiamy. Pole namiotowe i owszem piękne z widokiem na morze, z bardzo solidnym zapleczem sanitarnym - cena za noc 66 zl za dwie osoby, gdyby jeszcze podpiąć prąd do ładowania telefonow i power banków trzeba doliczyć 15 zł. Nocleg zamknął by się kwotą 81zł. Nie ma to tamto. A jeszcze w cenie noclegu skorzystaliśmy bezpłatnie z pralki. Na polu to też jest możliwe ale za dodatkową opłatą. Wybór okazał się nad wyraz prosty.
Teraz szybko rozpakować sakwy, przebrać się w ciuchy "na miasto" i ruszamy do miasta po coś na kolację a i na śniadanie. Po zjedzeniu posiłku, kąpiel, pranie i zasłużony odpoczynek.


7.07.2017

Dziś od rana lenistwo. Potem pyszne śniadanko. I wyruszamy na plażing.
Tu pojawia się grupa przebranych ludków - Grzesiu wiesz dlaczego to zdjecie???

Trochę posiedzieliśmy ale chmurki zastawiły słońce, więc koniec plażingu i wybraliśmy się na spacer plażą do Chłapowa.

.           

Tam zjedliśmy na obiad rybę. I wyruszyliśmy w drogę powrotną przez Cetniewo. Potem spacer przez miasto. Niebo zasnuło się chmurami wiec koniec spaceru. Tak zrobiliśmy ponad 11 km

Teraz odpoczywamy i przygotowujemy się na jutrzejszą wyprawę na Hel.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

3 dzień 28.06.2017

4 dzień 29.06.2017

8 dzień -3.07.2017