3 dzień 28.06.2017
Wyruszyliśmy ze Świętouścia kierując się do kolejnego miejsca biwakowania - Pogorzelicy. Niestety do Międzywodzia musieliśmy jechać drogą - brrr. Kierowcy jeżdżą różnie. Jedni omijają nas i jadą bezpiecznie inni prawie ocierają się o sakwy i ci są okropni.
Po 5 km minęliśmy Międzywodzie, w którym byliśmy dwukrotnie podczas naszych nadmorskich eskapad. Tu właśnie w minionym roku zrodził się pomysł na tę wyprawę.
Międzywodzie to niewielka miejscowość wypoczynkowa położona we wschodniej części wyspy Wolin. Leży między Bałtykiem a Zalewem Kamieńskim - stąd jej nazwa. Latem odpoczywa tu wielu turystów jednak na stałe mieszka zaledwie ok 700 mieszkańców.
W Międzywodziu zaczyna się trasa rowerowa, co prawda biegnie przy drodze ale jest przynajmniej bezpiecznie.
Pokonując następne 5 km odwiedzamy Dziwnów
W Dziwnowie warto zobaczyć most zwodzony łączący wyspę Wolin ze stałym lądem. Atrakcją dla turystów jest statek wycieczkowy "Korsarz" wypływający w morze. Tu zatrzymaliśmy się na wędzoną rybkę. Sprawdziliśmy trasę i w drogę.
Nawigacja rowerowa pokierowała nas czerwonym szlakiem przez las. Widoki przepiękne. Tylko jedno budziło lęk - co kilkadziesiąt metrów tabliczki ostrzegające "Uwaga kleszcze". Po kilku kilometrach obawiałam się że zajdą nam drogę jakieś co najmniej metrowe kleszcze. Przed wyprawą w las natarliśmy się preparatem przeciw tym mutantom. Chyba tylko to nas uchroniło.
Następnie po przejechaniu 6,5 km odwiedzamy Dziwnówek niewielką wieś położoną na wschód od mostu zwodzonego w Dziwnowie. Atrakcją Dziwnówka jest bardzo szeroka piaszczysta plaża. My z jej uroków nie korzystaliśmy, ponieważ chcielismy zrobić plan. Tak więc chwila przerwy i pedałujemy dalej.
Na naszej drodze po kolejnych 5 km pojawia się Łukęcin - niewielka osada letniskowa - o jej wielkości może świadczyć kąpielisko, które ma zaledwie 200 m linii brzegowej.
Pobierowo to kolejna miejscowość w trakcie naszej podróży. Zatrzymujemy się na kawę i to co tygryski lubią najbardziej.
Nie no oczywiście nie jest to stałe wakacyjne menu, ale zawsze nad morzem dwa takie trzeba wciągnąć.
Trzęsacz to niewielka wieś z atrakcją w postaci ruin kościoła na klifie. Kościół zbudowano na przełomie XIV i XV wieku w odległości 2 km od morza. Procesy abrazyjne spowodowały, że brzeg morski zbliżał się do budowli i po całym kościele pozostał jedynie fragment południowej ściany. Ruiny na klifie, to jedyna tego typu atrakcja turystyczna w Europie.
Rewal najmniejsza gmina wiejska położona nad morzem.
Mile ją wspominamy, bylismy tam na wczasach z naszym synem.
Znaleźliśmy na deptaku rzeźbę Małego Księcia, niby w tłumie ludzi a taki samotny...

Kolejna latarnia morska wita nas w Niechorzu - nadmorskim kurorcie.

Można też skorzystać z atrakcji jaką jest Gryficka Kolejka Wąskotorowa. My widzielismy jedynie tory tej kolejki, gdyż trasa rowerowa prowadziła wzdłuż nich. Ścieżka rowerowa bardzo fajna, z dala od dróg i samochodów.
Przejechalisny 41,3 km. Czuć to trochę w nogach, szczególnie w kolanach. No ale... profilaktycznie zabralam maść przeciwbolową - przyda się.
Pogorzelica kolejna niewielka miejscowość wypoczynkowa. Postanowilisny tutaj rozbić kolejny obóz. Przy trasie rowerowej znaleźliśmy pole kempingowe. Poszliśmy zapytać o warunki sanitarne, bo placu do rozbicia namiotu hektary. Ośrodek pamietający Gomułkę. Może i umyć się jest gdzie ale żeby wypić herbatę czy kawę do zagotowania wody trzeba by chyba rozpalić ognisko. Zawróciliśmy i poradziliśmy się wszechwiedzącego Google. Pokierował nas na pole namiotowe Leśny zakątek. Już sami właściciele zrobili na nas dobre wrażenie. Placu na rozbicie namiotu dużo
Warunki sanitarne super. Czyste toalety. Gorąca woda. Kuchnia w której można coś przygotować, ugotować a i usiąść. Suuuper.
Dodatkowo deser w zasięgu ręki
Niestety wieczorową porą Piotrek pokazał mi na co muszę uważać
Trochę popiszczałam ale po chwili dotarło do mnie, że to niegroźny padalec. Niemniej jednak nawet takiego niegrożnego gościa nie chciałabym znaleźć w śpiworze albo w bucie.
Noc była bardzo ciepła, bylo 19 stopni ale... ok 23 rozchulała się burza i zaczelo padać. Nieźle wrażenia. Uwielbiam burze, pioruny i ten łoskot - jednak uwielbiam to wszystko w bezpiecznym domu. Pod namiotem to inna bajka.
Po 5 km minęliśmy Międzywodzie, w którym byliśmy dwukrotnie podczas naszych nadmorskich eskapad. Tu właśnie w minionym roku zrodził się pomysł na tę wyprawę.
Międzywodzie to niewielka miejscowość wypoczynkowa położona we wschodniej części wyspy Wolin. Leży między Bałtykiem a Zalewem Kamieńskim - stąd jej nazwa. Latem odpoczywa tu wielu turystów jednak na stałe mieszka zaledwie ok 700 mieszkańców.
W Międzywodziu zaczyna się trasa rowerowa, co prawda biegnie przy drodze ale jest przynajmniej bezpiecznie.
W Dziwnowie warto zobaczyć most zwodzony łączący wyspę Wolin ze stałym lądem. Atrakcją dla turystów jest statek wycieczkowy "Korsarz" wypływający w morze. Tu zatrzymaliśmy się na wędzoną rybkę. Sprawdziliśmy trasę i w drogę.
Nawigacja rowerowa pokierowała nas czerwonym szlakiem przez las. Widoki przepiękne. Tylko jedno budziło lęk - co kilkadziesiąt metrów tabliczki ostrzegające "Uwaga kleszcze". Po kilku kilometrach obawiałam się że zajdą nam drogę jakieś co najmniej metrowe kleszcze. Przed wyprawą w las natarliśmy się preparatem przeciw tym mutantom. Chyba tylko to nas uchroniło.
Następnie po przejechaniu 6,5 km odwiedzamy Dziwnówek niewielką wieś położoną na wschód od mostu zwodzonego w Dziwnowie. Atrakcją Dziwnówka jest bardzo szeroka piaszczysta plaża. My z jej uroków nie korzystaliśmy, ponieważ chcielismy zrobić plan. Tak więc chwila przerwy i pedałujemy dalej.
Na naszej drodze po kolejnych 5 km pojawia się Łukęcin - niewielka osada letniskowa - o jej wielkości może świadczyć kąpielisko, które ma zaledwie 200 m linii brzegowej.
Nie no oczywiście nie jest to stałe wakacyjne menu, ale zawsze nad morzem dwa takie trzeba wciągnąć.
Trzęsacz to niewielka wieś z atrakcją w postaci ruin kościoła na klifie. Kościół zbudowano na przełomie XIV i XV wieku w odległości 2 km od morza. Procesy abrazyjne spowodowały, że brzeg morski zbliżał się do budowli i po całym kościele pozostał jedynie fragment południowej ściany. Ruiny na klifie, to jedyna tego typu atrakcja turystyczna w Europie.
Rewal najmniejsza gmina wiejska położona nad morzem.
Mile ją wspominamy, bylismy tam na wczasach z naszym synem.
Znaleźliśmy na deptaku rzeźbę Małego Księcia, niby w tłumie ludzi a taki samotny...

Kolejna latarnia morska wita nas w Niechorzu - nadmorskim kurorcie.

Można też skorzystać z atrakcji jaką jest Gryficka Kolejka Wąskotorowa. My widzielismy jedynie tory tej kolejki, gdyż trasa rowerowa prowadziła wzdłuż nich. Ścieżka rowerowa bardzo fajna, z dala od dróg i samochodów.
Przejechalisny 41,3 km. Czuć to trochę w nogach, szczególnie w kolanach. No ale... profilaktycznie zabralam maść przeciwbolową - przyda się.
Warunki sanitarne super. Czyste toalety. Gorąca woda. Kuchnia w której można coś przygotować, ugotować a i usiąść. Suuuper.
Dodatkowo deser w zasięgu ręki
Niestety wieczorową porą Piotrek pokazał mi na co muszę uważać
Trochę popiszczałam ale po chwili dotarło do mnie, że to niegroźny padalec. Niemniej jednak nawet takiego niegrożnego gościa nie chciałabym znaleźć w śpiworze albo w bucie.
Noc była bardzo ciepła, bylo 19 stopni ale... ok 23 rozchulała się burza i zaczelo padać. Nieźle wrażenia. Uwielbiam burze, pioruny i ten łoskot - jednak uwielbiam to wszystko w bezpiecznym domu. Pod namiotem to inna bajka.









Komentarze
Prześlij komentarz