2 dzień 27.06.2017


Świnoujście – Międzyzdroje – Świętouść

To była niezła zaprawa bojowa. Pierwszy raz pod namiotem. Noc pełna obaw, bo jakże to spać kiedy drzwi niezamknięte, kiedy  słychać wszystkie dźwięki a i deszcz  może lunąć. Prysznice, no cóż, woda była, niemniej jednak tylko z nazwy ciepła.  No ale cóż robić, umyć się trzeba. Noc chłodna, więc czym prędzej wrzuciliśmy na siebie dodatkowe ciuchy, a to koszulkę termoaktywną, a to długie spodnie, skarpety... nie ma to tamto. W koncu w nocy na dworze było zaledwie 11 stopni. Przebudzeni przez wrzeszczące mewy zauważyliśmy, że słońce już wschodzi a jego promienie zaczynają ogrzewać wnętrze namiotu. Zrobiło się cieplutko przyjemnie wiec zmorzył nas sen i przespalismy jeszcze dobre dwie godziny. Potem śniadanko, zwijanie majdanu i w drogę. 

Po przeprawie promowej wyruszyliśmy szlakiem R-10 w stronę Międzyzdrojów. Po drodze  mijając potężny gazoport, zwiedzilismy latarnię morską i Fort Gerharda.


 


 Następnie wróciliśmy na szlak R-10 prowadzący przez malowniczy las, gdzie do postoju zachęcał ogrom jagód wielkich i słodkich jak borówki amerykańskie.


Po drodze zatrzymalismy się przy stanowisku dowodzenia baterii Goben - stanowisko kierowania ogniem najcięższej baterii nabrzeżnej.  Wieża jest udostępniona zwiedzającym i warto się na nią wspiąć choćby dla pieknych widoków


Do góry wychodziłam na spontanie, byle wejść, byle coś pięknego zobaczyć. No i warto było. Wspaniały widok na Bałtyk i przylegające lasy. Dech zapierło.


Niestety nie przewidziałam, że schodząc w dół, będę ciągle cytowała tekst ze "Shrek'a"  - nie patrz w dół... w dół nie patrz. Już myślałam, że tam zamieszkam.



Dalej kierując się na Międzyzdroje przejechalismy przez Lubiewo, gdzie znajduje się plaża dla naturystów a także... ( kto czytał książkę będzie wiedział co jeszcze.


W Międzyzdrojach udalismy się na mierzące 400 m molo i Aleję Gwiazd.





Po smacznym posiłku udalismy się w kierunku naszego noclegu do Przysiółka Świętouść. Trasa niestety prowadziła przez drogę krajową 102. Niestety dla mnie to malo komfortowa sytuacja, gdyż nielubię jeździć drogą wolę jednak ścieżki rowerowe. Oj oj, trasa nie była łatwa gdyż co trochę bylo wzniesienie a za nim następne. Po pewnym czasie miałam wrażenie, że wiecej trasy bylo pod górkę a nie wiedzieć czemu z górki niewiele.

Posiedzieliśmy na plaży, korzystając ze słonka.


                                

W Świętouściu rozbiliśmy nasz drugi obóz. 


A że doświadczenia w biwakowaniu pod namiotem brak, wybraliśmy miejsce trochę mało szczęśliwie, bo na lekkim spadzie. Wiec nie przypuszczałam, że dupa zawinięta w śliski śpiwór będę zjeżdżać z materaca. Oj bardzo spokojnie musiałam spać, żeby nie wyjechać z namiotu. Druga noc znowu zimna, bo zaledwie 11 stopni. Ale jakoś daliśmy radę. Choć wcale łatwo nie było. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

3 dzień 28.06.2017

4 dzień 29.06.2017

8 dzień -3.07.2017